niedziela, 26 stycznia 2014

#042. wyzwanie trzydziestu piosenek

znalezione w internecie, postanowiłam, że warto spróbować, żeby odwrócić swoją uwagę od szarej, zimnej i ciężkiej codzienności :) i chociaż w oryginale jest to wyzwanie na trzydzieści dni, a piosenki upublicznia się na fejsie, ja postanowiłam trochę to skrócić w czasie. no i dodałam trochę od siebie :)
1 – Moja ulubiona piosenka 2 – Piosenka, której nie lubię 3 – Piosenka, która poprawia mi humor 4 – Piosenka, która mi humor psuje 5 – Piosenka, która mi kogoś przypomina 6 – Piosenka związana z miejscem 7 – Piosenka związana z wydarzeniem 8 – Piosenka, do której znam cały tekst 9 – Piosenka wołająca do tańca 10 – Piosenka, która mnie usypia 11 – Piosenka mojego ulubionego zespołu 12 – Piosenka zespołu, którego nie trawię 13 – Piosenka związana z czasem 14 – Piosenka, o którą by mnie nie podejrzewano 15 – Piosenka, która mnie opisuje 16 – Piosenka, którą się przejadłem 17 – Piosenka, którą często słyszę w radio 18 – Piosenka, którą chciałbym usłyszeć w radio 19 – Piosenka z mojego ulubionego albumu 20 – Piosenka, której słucham gdy jestem zły 21 – Piosenka, której słucham, gdy jest dobrze 22 – Piosenka, której słucham, gdy jest smutno 23 – Piosenka na mój ślub 24 – Piosenka na moją imprezę 25 – Piosenka, która mnie rozbraja 26 – Piosenka, którą umiem grać 27 – Piosenka, którą chciałbym umieć grać 28 – Piosenka, która mnie uspokaja 29 – Piosenka z mojego dzieciństwa 30 – Moja ulubiona piosenka sprzed roku 31 - Piosenka, którą poznałam niedawno 32 - Piosenka z filmu 33 - Ulubiona piosenka, która jest coverem 34 - Piosenka, którą pokazali mi rodzice 35 - Piosenka, którą znają moi dziadkowie

a więc, zacznijmy słuchanie muzyki :)

1 – Moja ulubiona piosenka
ostatnimi czasy jestem w niej zadurzona po uszy, naprawdę.

2 – Piosenka, której nie lubię
drażni mnie ostatnio. btw, lepsza jakość nie chce się wklikać.

3 – Piosenka, która poprawia mi humor
wystarczy tytuł (:

4 – Piosenka, która mi humor psuje
każda Biebera.

5 – Piosenka, która mi kogoś przypomina
jego..

6 – Piosenka związana z miejscem
pamiętam to! wakacje 2012, siedzenie na balkonie, chyba na 4 piętrze. piwo i wyborowe towarzystwo. no i przekłuwanie mojej kuzynki.

7 – Piosenka związana z wydarzeniem
również z nim, olaboga.

8 – Piosenka, do której znam cały tekst
dokładnie tak.

9 – Piosenka wołająca do tańca
a raczej do kręcenia głową, przez co potem kark boli..

10 – Piosenka, która mnie usypia
uwielbiam przy tym zasypiać.

11 – Piosenka mojego ulubionego zespołu
happysad, oh tak!

12 – Piosenka zespołu, którego nie trawię
co prawda to nie zespół, ale tego nie trawię.

13 – Piosenka związana z czasem
moje pierwsze skojarzenie.

14 – Piosenka, o którą by mnie nie podejrzewano
w sumie to nie mam pojęcia (:

15 – Piosenka, która mnie opisuje
może trochę...

16 – Piosenka, którą się przejadłem
piękna, ale po ostatnich przeżyciach sprawia ból.

17 – Piosenka, którą często słyszę w radio
nie słucham radia, nie mam pojęcia..
ale wstawię tą, bo jest świetna:

18 – Piosenka, którą chciałabym usłyszeć w radio
jest niesamowicie pozytywna!

19 – Piosenka z mojego ulubionego albumu
z albumu Mezmerize.

20 – Piosenka, której słucham gdy jestem zły
przy odrobinie szczęścia niczego nie niszczę.

21 – Piosenka, której słucham, gdy jest dobrze

22 – Piosenka, której słucham, gdy jest smutno
Burzum jest cudowny i pomaga rozproszyć mętlik w głowie.

23 – Piosenka na mój ślub
piękna. i prawdziwa.

24 – Piosenka na moją imprezę

25 – Piosenka, która mnie rozbraja
szkoda, że nie byłam na ich koncercie.

26 – Piosenka, którą umiem grać
taaaaka trudna.

27 – Piosenka, którą chciałabym umieć grać
bo jest piękna.

28 – Piosenka, która mnie uspokaja
poznałam ją całkiem niedawno.

29 – Piosenka z mojego dzieciństwa
szalałam na jej punkcie!

30 – Moja ulubiona piosenka sprzed roku
w sumie nadal ją lubię.

31 - Piosenka, którą poznałam niedawno
a jak poprawia humor!

32 - Piosenka z filmu
z ulubionej bajki siostry.

33 - Ulubiona piosenka, która jest coverem
cover ulubionej ;)

34 - Piosenka, którą pokazali mi rodzice
muzyka dzieciństwa.

35 - Piosenka, którą znają moi dziadkowie
albo coś Presleya...?

to by było na tyle. miłego słuchania! 
ah, nominuję każdego, kto chciałby spróbować, można odświeżyć sporo świetnych kawałków. no i Uliczkę, coby napisała wreszcie dłuuugą notkę <3

    czwartek, 23 stycznia 2014

    #041. i choć przez wielu jest kochana, to przez życie idzie sama.

    pomyślmy, pomyślmy na trzeźwo. za dużo tego wszystkiego zwala się na mój łeb, za dużo. nawet nie chodzi o zdrowie, które wreszcie zaczyna mi dopisywać. raczej o ludzi. podsumowując, odkąd rozstałam się z S. już dwóch osobników płci męskiej wyznało mi miłość. oczywiście, dziecinnie nie świadomi jeszcze potęgi tego słowa - zawiedli. a może to ja zawiodłam? ta dwójka jak i pozostałe kilka facetów, które się ostatnio przewinęło pozwoliło mi odwrócić uwagę od myślenia o S... w sumie, to czuję się egoistycznie, bo jakoby ich wykorzystałam dla własnego ukojenia zszarganych nerwów i duszy... ale wiadomo, wszystko wraca jak bumerang. znowu miałam nawrót rozpaczy, pocięłam się kolejny raz. o zgrozo, dlaczego? oczywiście od razu dostałam pomoc od ukochanej U., od P., od J., a nawet od.. A... darzę go olbrzymim zaufaniem, nie mam zielonego pojęcia dlaczego. ma w sobie coś takiego dobrego. i umie wywołać uśmiech na mojej twarzy! świetny z Niego facet :) btw., wróciłam do wizyt u psychologa. powoli mija.
    przy okazji udało mi się zrobić bardzo dobry uczynek i niesamowicie sobie tym pomóc. ale nie będę tutaj o tym pisać, myślę, że to za dużo już nie zmieni. dowiedziałam się trochę prawdy o S., aktualnie żyję w przekonaniu, że mimo, że go kocham, to w końcu to uczucie minie. bo był podły, okrutny. no i jak się okazało nie tylko w stosunku do mnie.. ma już taki dar, że się znęca psychicznie. jest naprawdę niesamowicie inteligentny, szkoda, że źle to wykorzystuje.
    generalnie to moje serce (tudzież mózg, bo podobno on jest odpowiedzialny za uczucia i emocje, serce to tylko organ) jest podzielone na dwie części. pierwsza połowa bardzo mocno pragnie miłości, chce ponownie czuć te motylki w brzuchu, szczęście, radość. brakuje jej kontaktów fizycznych i tych wspólnych wygłupów, rozmów, wymieniania wiadomości na fejsie po nocach, kiedy obie osoby wolą siebie od snu.. wszystkie te piękne uczucia, które towarzyszą związkom, nie muszę tego wymieniać, bo kiedy byłam z S. to wszystko powtarzało się na blogu niejednokrotnie. natomiast druga połowa strasznie się boi. miłości i zaangażowania? nie, myślę raczej, że zranienia. przeżywania tego wszystkiego ponownie. poza tym, mam czasami takie wrażenie, że nie jestem w stanie nikogo pokochać. dać komuś z siebie tyle, ile dałam kiedyś mu. po prostu, to wszystko już w nim zostało i nie wróciło do mnie. może natomiast będę umiała dać coś nowego, świeższego i silniejszego? najpierw muszę przezwyciężyć strach. i dać sobie trochę czasu. dam radę, prawda?
    zajmuję sobie głowę różnorakimi rzeczami i osobami odbiegającymi od niego. to pomaga. na wiosnę wrócę do jazdy konnej, a teraz przygotowuję petycję, może uda ściągnąć mi się happysad do mojej miejscowości.
    wszystko się w końcu ułoży.
    musi.

    czwartek, 2 stycznia 2014

    #039. nowy początek

    podobno nowy rok ma przynieść coś nowego. zmienić trochę w moim życiu, sprawić, że znowu zacznę się śmiać. no albo chociaż uśmiechać, odżyć, jakkolwiek. wczoraj minął równo miesiąc od mojego rozstania z S... sylwestra zniosłam, w sumie był całkiem przyjemny. wypiłam trochę, zrobiłam coś, co mam zamiar zapomnieć i spędziłam sporo czasu przy wymiotującej przyjaciółce. czułam się potrzebna. mimo idiotycznego podtrzymywania jej włosów i podawania miski, naprawdę miałam wrażenie, że beze mnie sobie nie da rady. czuję się czasami jak taki mały ludzik w wielkim świecie, kompletnie zagubiony i nie umiejący znaleźć swojej drogi. zyskałam w ostatnim czasie P. jest niesamowitym przyjacielem, i chociaż z początku oczekiwałam czegoś więcej z jego strony, usilnie próbując przerzucić swoje uczucia z S., na P., to spotkałam się z wielkim zrozumieniem z jego strony. pocieszeniem, wsparciem, lecz jednocześnie znakiem, że nie mam niczego pragnąć. zaczyna mi się układać.. otaczam się olbrzymią ilością ludzi wokół siebie, tak bardzo nie chcę być samotna.. nie chcę zostać sama, boję się odrzucenia. 
    a nadal mimo moich przeżyć ufam ludziom równie namiętnie i szybko jak wcześniej. jaka ja jestem naiwna.. przecież to człowiek niszczy człowieka. a same słowa ranią duszę i umysł boleśniej niż czyny. nie chcę się znowu przejechać, a wiem, że prędzej czy później mnie to czeka. cieszę się, że w tym wszystkim chociaż zdrowie mi dopisuje. apetyt nawet też, chociaż są momenty, kiedy usta zaciskają się mocniej niż uścisk, którym go kiedyś obdarzałam. nie wepchnę w nie wtedy nic..
    jeszcze gorzej bywa, kiedy się odezwie.. dostaję szału. panika, płacz, bladość, przerażenie, lęk, samotność. nie potrafię opisać tego, co mi wtedy towarzyszy. przestałam się ciąć. nie wkręciłam się mocno. kiedy dostaję atak, napierdalam się recepturką. ostatnio porobiłam sobie siniaki na nadgarstkach, ale przynajmniej nie przecięłam skóry. obym w tym roku nie musiała sięgać po żadną żyletkę :)
    S., jest szczęśliwy. to mnie uspokaja, w sumie zależy mi na tym okropnie mocno. tak, pomimo tego co zrobił. że mimo rozstania szuka kontaktu z czystych chęci znęcania się psychicznego nad moją osobą. co ja mogę, co ja mogę.. oby się uśmiechał często. i był radosny.
    gwiazdka minęła, czysta komercha.. sylwester przyjemny, jeszcze parę dni wolnego i nauka. zmobilizuję się na koniec roku, dam radę. no i przytyję. a miłość? pragnę jej jak niczego innego, bo to najpiękniejsze co jest na świecie. ale poczekam. pokora i cierpliwość.
    szczęśliwego nowego roku kochani. oby był dla was radosny i owocny.

    ah, zapraszam do lektury 'co zawdzięczam katolicyzmowi'. mistrzowskie :>